poniedziałek, 15 sierpnia 2016

DENKO #11: BEAUTY FORMULAS, BIELENDA, BOURJOIS, EVREE, GARNIER, HALLE BERRY, L'OREAL, NIVEA, TOŁPA, VATIKA

Nie mogę się nadziwić, że ostatni post z serii denko opublikowałam ponad miesiąc temu. Jednak zapełniona pustymi opakowaniami szuflada domagała się opróżnienia, więc nie przedłużając - zapraszam Was na kolejny post!


W zeszłym miesiącu zdenkowałam kolejną buteleczkę podkładu Boujois Healthly Mix w odcieniu 52 Vanille. Podkład o właściwościach nawilżających, który, odpowiednio dobrany, idealnie stapia się z cerą. Bardzo dobrze kryje, ładnie wygładza skórę, a na mojej cerze po przypudrowaniu bez problemu utrzymuje się przez cały dzień. Nie zniechęcajcie się opisem jego rozświetlającego działania - w rzeczywistości gwarantuje Wam świeży i promienny wygląd, a nie niepożądany błysk. Nie ciemnieje, a pierwsze trzy kolory najjaśniejsze odcienie z palety mają ładne żółte tony. Duży plus za piękny owocowy zapach, najładniejszy z wszystkich podkładów, które testowałam. Do tego wygodna szklana buteleczka z pompką. Na blogu zachwycałam się nim już wielokrotnie (klik) i wszystko to podtrzymuję. Dostępny w większości drogerii stacjonarnych i internetowych.


Jedno z moich lepszych odkryć kosmetycznych w sferze pielęgnacji to łagodząca oczyszczająca pianka do mycia twarzy Nivea. Dedykowana cerze suchej i wrażliwej, znakomicie łagodzi podrażnienia i usuwa zanieczyszczenia. Trafiłam na nią przez zupełny przypadek, ale od razu wiedziałam, że to strzał w dziesiątkę. Testowałam również wersję niebieską do cery mieszanej, jednak u mnie się nie sprawdza. Pianka jest znakomita również w duecie z silikonową myjką do twarzy Killy's dostępną w Rossmann'ie.

Kolejny produkt regularnie pojawia się na blogu, to płyn micelarny 3w1 z Garniera do skóry wrażliwej. Dla mnie absolutny numer jeden jeśli chodzi o demakijaż. Radzi sobie z lekkim dziennym makijażem i mocnym smoky. Nie pozostawia tłustej warstwy, nie podrażnia, ma dużą pojemność i jest bardzo wydajny. Zawsze muszę mieć go w zapasach i z pewnością jest to produkt, którego brakowałoby mi gdyby został zmieniony lub wycofany.



Pielęgnacja mojej twarzy bywa problematyczna, ponieważ mam skórę wrażliwą, a miejscami suchą. Do tej pory najczęściej sięgałam po kremy, a dopiero niedawno odkryłam, że dużo lepiej sprawdzają się u mnie olejki. Moje ulubione to te marki Evree, ostatnim testowanym był Magic Rose i choć do mojego ulubieńca - Essential Oils, trochę mu brakuje, to i tak sprawdzał się znakomicie. Skóra jest po nim gładka, aksamitna i napięta, a do tego znakomicie nawilżona. Olejek szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Uwielbiam też bardzo dobrze przemyślany aplikator w formie pipety, który idealnie aplikuje olejek do ostatniej kropelki.

Zanim trafiłam na olejki najczęściej sięgałam po ochronny krem nawilżający Triple Active z L'oreal. Lubiłam jego lekką konsystencję i całkiem dobre właściwości pielęgnacyjne, choć teraz muszę przyznać, że w porównaniu z olejkami zdecydowanie pozostaje w tyle. Jeśli jednak lubicie tą formę kosmetyku i nie macie bardzo suchej i wymagającej skóry, to ten krem powinien się u Was sprawdzić.

Dla wymagającej i suchej skóry polecam odżywczy krem regenerujący Dermo Face Lipidro marki Tołpa. Początkowo jego formuła okazała się dla mnie zbyt ciężka i dłuższy czas przeleżał w szufladzie. Przypomniałam sobie o nim zimą, gdy moja cera potrzebowała mocniejszej ochrony, później ponownie sięgnęłam po niego latem, gdy po upalnych dniach miałam problem z przesuszeniem i odwodnieniem skóry. W obu przypadkach zadziałał znakomicie jako jednorazowy opatrunek, jednak w moim przypadku zupełnie nie nadaje się do codziennego stosowania. Jeśli Wasz problem to ekstremalnie sucha skóra skłonna do podrażnień to koniecznie po niego sięgnijcie!

 

Kolejny raz zdenkowałam arganowy olejek Vatika, którego używam do olejowania włosów. Używany regularnie daje naprawdę dobre efekty, chociaż moim ulubieńcem ze względu na działanie i zapach pozostaje wersja z czarnuszką. Pisałam już o nim tutaj, o wersji z czarnuszką przeczytacie tutaj.

W zeszłym miesiącu skończyłam również jeden z moich ulubionych zapachów. Halle od Halle Berry to jeden z tańszych i łatwo dostępnych zapachów, który znajdziecie w większości drogerii. Kiedy się nim spryskuję często jestem pytana, o "ten świeży zapach". Ma lekką i nieprzytłaczającą nutę głowy i serca opartą na gruszce, bergamotce, hibiskusie i frezji oraz cięższą kadzidlaną bazę sandałowcem, piżmem i bursztynem. Trwałość jest zaskakująco dobra, bo bez problemu utrzymuje się nawet kilka godzin. To idealny zapach na ciepłe letnie dni i mam to szczęście, że już dostałam w prezencie kolejną buteleczkę :)



Zdecydowanie mniej udany produkt, który testowałam to oczyszczające plastry na nos Beauty Formulas. Niestety zupełnie się nie sprawdziły, a po ich użyciu nie było widać właściwie żadnego efektu. Zużyłam całe opakowanie, w którym biło kilka saszetek, jednak z pewnością już po nie nie sięgnę. Macie może sprawdzone plastry, które faktycznie działają?


Wiecie, że jestem ogromną fanka maseczek, a w szczególności popularnych ostatnio maseczek w płachcie, więc również w tym poście musi się taka pojawić. Aktywna maska korygująca z Bielendy jest niesamowicie mocno nasączona i intensywnie nawilżająca. Skóra była po niej gadka i nawodniona jak nigdy wcześniej. Efekt przypominał naprawdę dobry zabieg upiększający. Samo uczucie po nałożeniu maski jest przyjemnością, skóra jest chłodzona i ukojona. Maska kosztuje około 7-8 zł i z pewnością jest warta swojej ceny.


______________________________ 


   
Co myślicie o tych produktach? Znacie? Używacie?
 Koniecznie podzielcie się swoją opinią w komentarzach!

14 komentarzy:

  1. Znam większość :P Ale używam zupełnie innych :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może polecisz coś wartego wypróbowania? :)

      Usuń
  2. Większość znam, a Garnier to mój ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój również, tak, jak pisałam, jest naprawdę dobry :)

      Usuń
  3. spore denko, też lubię ten płyn z garniera.

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne zdjęcia ;) I niezłe zuzycia ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Polecam, moje włosy bardzo go lubią :)

      Usuń
  6. Widzę kilka produktów które bardzo lubię: evree magic rose, bielenda mezo mask, micel garnier i oczywiście healhy mix :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się złożyło, że same popularne produkty znalazły się w tym poście :)

      Usuń
  7. Płyn z Garniera też bardzo lubię a na evree i podkład Boujois już się czaję od dłuższego czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są tak dobre, że nie warto czekać ;)

      Usuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie?
Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem.
Dziękuję za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz! ♡


Wszystkie komentarze zawierające autopromocję lub linki
reklamowe nie będą publikowane. Szanujmy siebie nawzajem!
__________________________________________________


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...